Ludzie wyszli na ulice. Protest przed Pałacem Prezydenckim. Niesłychane, czego żądają od Nawrockiego
W sobotnie popołudnie 21 lutego na Krakowskim Przedmieściu, tuż przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, zebrały się liczne tłumy protestujących. Powodem manifestacji był sprzeciw wobec planowanego programu SAFE, który zamierza wdrożyć polski rząd. Demonstranci przynieśli biało-czerwone flagi oraz transparenty z hasłami krytykującymi ten instrument i podkreślającymi jego zagrożenia dla Polski. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele różnych organizacji społecznych, w tym Ruch Obrony Granic, a relacjonowała je reporterka Polsat News, Natalia Glińska-Jackowska.
Co budzi kontrowersje w programie SAFE?
Głównym celem protestu było zablokowanie procedury wdrażania ustawy dotyczącej programu SAFE w Polsce. Wielu uczestników uważa, że jej przyjęcie poważnie ograniczyłoby suwerenność kraju. Sceptycy ostrzegają, że to „fałszywe bezpieczeństwo” i zagrożenie dla niezależności państwa.
Jesteśmy przekonani, że SAFE to fałszywe bezpieczeństwo. To jest niebezpieczeństwo dla Polski, zagrożenie dla polskiej suwerenności – mówił Adam Borowski, działacz opozycji demokratycznej w PRL.
Obawy protestujących dotyczą nie tylko pożyczki, ale też niejasności związanych z wydatkowaniem środków z programu SAFE. Krytycy twierdzą, że brak transparentności może prowadzić do politycznych uzależnień i umożliwić Komisji Europejskiej kontrolę nad tymi wydatkami. Szczególnie niepokoją ich mechanizmy warunkowości, pozwalające wstrzymać wypłaty, jeśli wydatki nie spełnią unijnych wymogów.
Apel do prezydenta Karola Nawrockiego o weto
Podczas manifestacji skierowano apel do prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy umożliwiającej wdrożenie programu SAFE w Polsce. Zdaniem protestujących, decyzja głowy państwa będzie kluczowa dla zachowania niezależności kraju. Uczestnicy wzywali do niepodpisywania ustawy, podkreślając, że tylko prezydent ma obecnie realną władzę, by zatrzymać ten proces legislacyjny.
Relacje medialne, w tym serwisu Interia, podkreślają, że postulaty weta były wyraźnie wyrażone przez uczestników. Według nich, przyjęcie ustawy oznaczałoby zgodę na mechanizmy ograniczające kompetencje państwa w zakresie suwerennej polityki obronnej. Nazwisko prezydenta pojawiało się wielokrotnie, a jego decyzja jest postrzegana jako istotny test dla dalszej integracji Polski w obszarze bezpieczeństwa.
Podpis pod ustawą oznaczałby akceptację zapisu o udziale Polski w programie SAFE, zaś weto byłoby sygnałem sprzeciwu wobec ingerencji w suwerenność państwa – zaznaczają protestujący.
Spór o miliardy euro – różnice zdań rządu i opozycji
Program SAFE (Security Action for Europe) to unijny instrument finansowy ułatwiający państwom członkowskim pozyskanie środków na zwiększenie wydatków obronnych. Opiera się na długoterminowej pożyczce, a dla Polski może wynieść nawet około 43,7 miliarda euro – największy pakiet dla pojedynczego kraju w ramach tego programu.
Rząd i koalicja rządowa podkreślają, że środki z SAFE są niezbędne do modernizacji polskiego przemysłu obronnego oraz wzmocnienia sił zbrojnych. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński poinformował, że około 8 miliardów złotych z tych funduszy trafi na wyposażenie służb MSWiA, w tym kamizelki kuloodporne i nowoczesne uzbrojenie. Ostrzegał, że brak podpisu pod ustawą oznaczałby utratę tej szansy, co negatywnie wpłynęłoby na bezpieczeństwo publiczne.
Premier Donald Tusk wraz z wicepremierem i ministrem obrony narodowej podkreślił, że blokowanie programu SAFE to cios w bezpieczeństwo Polski. Instrument ten ma wspierać nie tylko sprzęt wojskowy, ale także rozwój krajowej zbrojeniówki.
Niech nikomu w Polsce nie przyjdzie do głowy, żeby blokować program SAFE, bo to uderzenie w samo serce naszych programów bezpieczeństwa – mówił premier podczas prezentacji nowych systemów uzbrojenia.
Przeciwnicy SAFE, reprezentowani przez część opozycji, obawiają się, że program służy interesom strategicznym innych państw UE lub wiąże Polskę długoterminowymi zobowiązaniami, ograniczając jej autonomię decyzyjną. Te różnice zdań wywołują intensywną debatę publiczną na temat przyszłości finansowania polskiej obronności poprzez SAFE.