Poseł PiS Marcin Porzucek wyniesiony z samolotu. Rzecznik dyscypliny PiS Karol Karski mówi, co dalej
Poseł PiS Marcin Porzucek nie był w stanie o własnych siłach opuścić samolotu po lądowaniu w Warszawie 28 maja, a na pokładzie maszyny doszło do interwencji służb — ustalił „Fakt”. Według źródeł dziennika polityk znajdował się w stanie mocnego upojenia alkoholowego.
Do zdarzenia doszło na pokładzie Embraera 175 lecącego z Rzeszowa do Warszawy. Jeden z pasażerów poinformował „Fakt”, że po wylądowaniu poseł nie był w stanie samodzielnie wstać. Świadkowie relacjonowali, że stan, w jakim się znajdował, mógł zagrażać jego życiu.
— Z posłem nie było żadnego kontaktu, spał wyjątkowo głęboko. Pomimo wielu starań, załoga nie mogła go dobudzić. Ostatecznie, gdy wszyscy pozostali podróżni już wysiedli, wezwano pomoc i mężczyznę dosłownie wyniesiono z samolotu — relacjonował czytelnik „Faktu”.
Rzecznik prasowy Lotniska Chopina Piotr Rudzki potwierdził, że „w związku z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera, konieczna była interwencja na pokładzie”.
— Jej szczegółów nie mogę jednak ujawnić z uwagi na wrażliwość danych medycznych — zaznaczył Rudzki.
Sam Porzucek w rozmowie z „Faktem” tłumaczył swój stan problemami zdrowotnymi.
— Czekam na rezonans magnetyczny i czasami mam po prostu trudności z chodzeniem. Zresztą każdy, kto obserwuje mnie od wielu tygodni, widzi, że jest taki problem — mówił poseł.
Co dalej z postępowaniem partyjnym

O tym, czy polityk poniesie konsekwencje w PiS, zdecyduje droga statutowa. Rzecznik dyscyplinarny partii Karol Karski wyjaśnił, że nie może działać z własnej inicjatywy.
— Jako rzecznik dyscyplinarny nie mogę podejmować spraw z własnej inicjatywy. Statut partii stanowi, że musi do mnie wpłynąć wniosek właściwego zarządu okręgowego partii lub wniosek z prezydium klubu parlamentarnego. I wtedy taki materiał do mnie trafia, a ja na tej podstawie mogę zająć się sprawą oraz zająć stanowisko — powiedział „Faktowi” Karski.
— Nie przypominam sobie, aby był podobny przypadek, którym się zajmowałem, więc ciężko mi na tym etapie porównać to do innych spraw — dodał rzecznik dyscyplinarny PiS.