Ukraińskie media o sporze z Polską po dekrecie Zełenskiego ws. UPA

Ukraińskie media łączą napięcia między Warszawą a Kijowem po decyzji Wołodymyra Zełenskiego w sprawie UPA z możliwym wpływem zmian politycznych w Polsce na akcesję Ukrainy do Unii Europejskiej. Spór historyczny stał się częścią szerszej dyskusji o relacjach obu państw.

Przyszłość relacji widziana z Kijowa

W publikacjach po ukraińskiej stronie powraca teza, że dalszy kierunek stosunków z Polską zależy od tego, kto będzie rządził nad Wisłą. Portal RBC wskazuje, że spór polityczny i historyczny widać dziś głównie w wypowiedziach środowisk związanych z prezydentem Karolem Nawrockim, podczas gdy rząd podchodzi do sprawy ostrożniej.

Politolog Władimir Fesenko ocenił w rozmowie z RBC, że decydujące znaczenie ma obecna linia rządu.

– W tej chwili ryzyko to może nie być aż tak duże, ponieważ rząd Tuska nie jest co prawda proukraiński, ale raczej proeuropejski i liberalny – stwierdził Władimir Fesenko. – Jeśli jednak rząd w Polsce się zmieni i zacznie prowadzić politykę zbliżoną do tej, którą prowadzi prezydent Nawrocki, to będziemy mieli do czynienia z bardzo poważnymi problemami – dodał.

Różne pamięci o UPA

RBC zwraca uwagę, że dla wielu Ukraińców UPA pozostaje przede wszystkim symbolem walki o niepodległość, a nie elementem sporu z Polską. W polskiej pamięci zbiorowej organizacja wiąże się z wydarzeniami na Wołyniu i w Galicji w latach 40. XX wieku.

– W zbiorowej pamięci Polaków UPA utożsamiana jest z krwawym konfliktem etnicznym na Wołyniu i w Galicji w latach 1943-1944. Ukraińscy historycy zauważają jednak, że konflikt ten miał charakter dwustronny, wskazując na brutalne działania Armii Krajowej, w wyniku których zginęło wiele tysięcy ukraińskich cywilów, a także na długotrwałe represje wobec ludności ukraińskiej w poprzednich dekadach – pisze RBC.

Portal zaznacza, że wiedza o konflikcie polsko-ukraińskim jest na Ukrainie ograniczona, a w warunkach trwającej wojny z Rosją spory historyczne schodzą na dalszy plan.

Reakcje polskich władz

Impulsem do napięć był dekret Zełenskiego nadający jednostce specjalnej nazwę „Bohaterów UPA”, uzasadniony chęcią „przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska”. MSZ wezwało ukraińskiego ambasadora Wasyla Bodnara, a prezydent Andrzej Duda i środowisko Karola Nawrockiego zapowiedzieli działania dyplomatyczne.

Premier Donald Tusk ocenił, że eskalowanie konfliktu może działać na korzyść Rosji, podobnie wypowiedział się marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Były ambasador Polski w Ukrainie Bartosz Cichocki zwrócił ukraińskie odznaczenie w geście protestu. W komunikacie po spotkaniu polskiego chargé d’affaires z wiceministrem spraw zagranicznych Ukrainy podkreślono, że „obiektywna ocena przeszłości jest ważnym warunkiem porozumienia w imię wspólnej przyszłości”.