Pełnomocnik rodziny Mai z Mławy o nagraniu zbrodni: z dziewięciu osób dotrwały dwie

Dziewięć osób zasiadło przed ekranem, by obejrzeć nagranie związane z zabójstwem 16-letniej Mai Kowalskiej z Mławy. Do końca wytrwały dwie. O kulisach analizy materiału opowiedział w „Kanale Kryminalnym Extra” mecenas Wojciech Marek Kasprzyk, pełnomocnik rodziny nastolatki.

Adwokat zaznaczył, że zapis zbrodni należy do najbardziej drastycznych materiałów, z jakimi zetknął się w swojej karierze. Razem ze współpracownikami przeglądał nagrania zabezpieczone w sprawie, by przygotować pytania do biegłych.

— To sprawa niezwykle obciążająca psychicznie, jedna z najcięższych w mojej karierze. Fakt tak okrutnego zabójstwa i skala zwyrodnienia są trudne do opisania — mówił mec. Wojciech Marek Kasprzyk.
— Było na początku dziewięć osób. Na koniec została ze mną tylko jedna osoba. Musiałem odreagować. Nie mogę opisać tej zbrodni, bo złamię tajemnicę adwokacką, ale to wszystko jest na poziomie najbardziej brutalnych horrorów — dodał adwokat.

Według pełnomocnika nagrany został każdy element zabójstwa. — Nie ma co gadać o tym, kto zabił i jak. Teraz obrona walczy o niepoczytalność. To było straszne i okrutne morderstwo — powiedział.

Zaginięcie i odnalezienie ciała

Maja Kowalska zaginęła 23 kwietnia 2025 r. Wyszła z domu, by spotkać się ze znajomym, Bartoszem G. Jej ciało znaleziono 1 maja w pobliżu zakładu należącego do rodziny podejrzanego. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazywały, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia głowy. Po zabójstwie Bartosz G. wyjechał z Polski i został zatrzymany w Grecji, a po wielomiesięcznych procedurach przekazano go polskim organom ścigania.

Obrona dąży do niepoczytalności

Prokuratura postawiła Bartoszowi G. zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Ponieważ w chwili czynu nie był pełnoletni, nie grozi mu dożywocie — maksymalna kara to 30 lat pozbawienia wolności. Obrona dąży do wykazania, że w chwili zbrodni mógł być niepoczytalny.

Proces jeszcze się nie rozpoczął, a podejrzany przebywa w areszcie. Na początku 2026 r. sąd nakazał matce Bartosza G. zapłatę 150 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie Mai oraz zobowiązał ją do zaprzestania publicznych wypowiedzi o zamordowanej nastolatce i jej bliskich.