Eksplozja drona morskiego koło Konstancy. Tusk: sytuacja idzie w stronę eskalacji

W piątek w pobliżu portu w Konstancy nad Morzem Czarnym eksplodował dron morski nieznanego pochodzenia, o czym poinformowało Ministerstwo Obrony Rumunii. Resort przekazał, że do wybuchu doszło wskutek samozniszczenia bezzałogowca odpowiadającego typowi urządzeń używanych w wojnie na Ukrainie.

Wybuch koło rumuńskiego portu

Po eksplozji uruchomiono najwyższy poziom procedur ratunkowych. Służby odgrodziły rejon zdarzenia, nad którym uniósł się słup dymu — potwierdzają to nagrania publikowane w mediach społecznościowych. Według wstępnych ustaleń nikt nie został poszkodowany.

Sprawą zajęła się miejscowa prokuratura, a o incydencie poinformowano premiera i prezydenta Rumunii. Portal Digi24 podał, że podczas poszukiwań prowadzonych po wybuchu odnaleziono jeszcze cztery morskie bezzałogowce. W rejon zdarzenia skierowano dwa śmigłowce, które miały sprawdzić, czy w okolicy nie ma kolejnych dronów.

Tydzień wcześniej rosyjski dron naruszył rumuńską przestrzeń powietrzną i spadł na dach budynku mieszkalnego w miejscowości Gałacz, wywołując pożar i raniąc dwie osoby.

Tusk o eskalacji napięć

Donalda Tuska zapytano o sytuację podczas szczytu UE-Bałkany Zachodnie w Czarnogórze. Premier zaznaczył, że dla Polski nie jest ona zaskoczeniem.

— Jesteśmy przygotowani. Ostrzegałem naszych europejskich partnerów już wiele tygodni temu, że można spodziewać się różnych zdarzeń […], czasami intencjonalnych, czasami nie — mówił szef rządu.

Dodał, że „generalnie sytuacja idzie w stronę eskalacji i większych napięć”.

— Musimy być na to przygotowani i Polska stara się być na to przygotowana — podkreślił.

MSZ: Polacy nie są zagrożeni

Głos zabrał także rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wiewiór w programie Polsat News.

— Musimy mieć świadomość, że takie zdarzenia będą miały miejsce. Za naszą granicą trwa wojna — stwierdził.

Według niego podobne wydarzenia będą dotykać krajów ościennych, czego Polska już doświadczyła. Rzecznik wskazał przy tym jasne wytyczne.

— Należy słuchać lokalnych służb. To jest najważniejsze. Nie ma żadnych informacji, aby Polacy byli zagrożeni — zapewnił Wiewiór.