Ekspert nie ma wątpliwości w sprawie Mai Ostaszewskiej. „Dziś mleko już się rozlało”
Współpraca Mai Ostaszewskiej z marką Gino Rossi wywołała spore kontrowersje. Aktorka od lat konsekwentnie buduje swój publiczny wizerunek jako osoby zaangażowanej społecznie i aktywnie broniącej praw zwierząt. Jej profile w mediach społecznościowych pełne są mocnych apeli dotyczących ochrony środowiska, przyrody oraz sprzeciwu wobec polowań. Z tego powodu współpraca z marką Gino Rossi, która oferuje również produkty ze skóry naturalnej, wzbudziła duże poruszenie.
Filip Mecner o kompromisach wobec ekologii
Filip Mecner, specjalista ds. personal brandingu, podkreśla, że we współczesnym świecie całkowicie ekologiczne życie jest niemal niemożliwe:
„Mam wrażenie, że dziś bycie w stu procentach eko, we wszystkich aspektach życia, to po prostu idea fikcyjna. Aby tego przestrzegać, musielibyśmy żyć jakby pod kamieniem, całkowicie respektując prawa środowiska i zwierząt”.
Ekspert dodaje, że świat wymusza na nas kompromisy, a my możemy jedynie starać się ograniczać ich liczbę w codziennym funkcjonowaniu. Jego zdaniem współpraca z Gino Rossi była próbą takiego kompromisu ze strony Mai Ostaszewskiej.
Gwiazda w pułapce własnego wizerunku
Mecner wskazuje, że główny problem dotyczył sposobu, w jaki aktorka jest postrzegana przez fanów i obserwatorów:
„W pewnym sensie Maja utknęła w pułapce własnego, bardzo wyrazistego wizerunku”.
Aktorka, działająca z dużą świadomością społeczną, korzysta z dóbr współczesnego świata tak jak wiele innych osób. Jednak dla jej odbiorców pojawiła się ogromna rozbieżność między deklarowanymi wartościami a współpracą z marką oferującą wyroby ze skóry naturalnej. To wywołało szok, poczucie niespójności i falę krytyki.
Dlaczego oświadczenie nie wystarczy?
Mimo że Maja Ostaszewska wydała oświadczenie, próbując wyjaśnić zaistniałą sytuację, ekspert zauważa, że komunikaty wysyłane przez nią dotychczas były znacznie bardziej jednoznaczne. Według niego wielu widzów postrzegało ją niemal jako osobę „125 proc. eko”. W efekcie nawet symboliczne powiązanie z marką skórzaną zostało odebrane jako zdrada wcześniej prezentowanych wartości.
Filip Mecner podkreśla, że:

„Samo oświadczenie raczej nie wystarczy, by całkowicie zażegnać kryzys”.
Kryzys wizerunkowy i lekcje dla celebrytów
Sytuacja ta stanowi ważną lekcję dla wszystkich osób budujących swoją markę osobistą. Mecner zwraca uwagę, że choć dziś „mleko już się rozlało”, warto wyciągnąć z tego doświadczenia odpowiednie wnioski:
„Być może czasem należy rezygnować z niektórych rzeczy lub ostrożniej kreować własny wizerunek, unikając zbyt jednoznacznych i radykalnych deklaracji. Z drugiej strony to właśnie wyraziste marki zwracają największą uwagę i są najciekawsze. W tym właśnie tkwi pewien paradoks”.
Współpraca Mai Ostaszewskiej z marką Gino Rossi pokazuje, jak trudno jest utrzymać spójność publicznego wizerunku i wartości w dobie natychmiastowego odbioru społecznego oraz dużego zainteresowania działalnością celebrytów.