Karol Strasburger zaczynał od nawigacji i inżynierii sanitarnej. Dopiero potem poszedł do szkoły teatralnej

Karol Strasburger, zanim trafił do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, zdał egzamin do Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie i studiował inżynierię sanitarną na Politechnice Warszawskiej. Aktorstwo pojawiło się w jego planach dopiero jako trzeci pomysł na życie.

Od „Daru Pomorza” do szkoły teatralnej

Maturę zdał w 1965 roku w Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Prusa w Warszawie. Zafascynowany morzem, dostał się na wydział nawigacji uczelni morskiej w Szczecinie i odbył rejs szkoleniowy po Bałtyku na „Darze Pomorza”. Naukę przerwał już po pierwszym semestrze. Później przez krótki czas był studentem inżynierii sanitarnej na Politechnice Warszawskiej.

Na egzaminy do szkoły teatralnej namówiła go ówczesna partnerka, a późniejsza żona, Barbara Burska. W PWST w Warszawie studiował w latach 1967–1971. Równolegle uprawiał sport — trenował gimnastykę sportową w Legii Warszawa i w 1964 roku zdobył drużynowe mistrzostwo Polski.

Rodzinne nazwisko z Saksonii

Przodkowie prezentera przybyli do Warszawy pod koniec XVIII wieku z Freibergu w Saksonii. Samo nazwisko powstało ze złożenia niemieckich słów „Strasse” i „Bürger”, co daje „ulicę obywatela”.

— Myślę, że gdyby żył mój ojciec, to mógłbym go o znaczenie nazwiska zapytać. Nie zdążyłem. O naszych korzeniach zaczęliśmy rozmawiać, gdy on był starszym człowiekiem — mówił Karol Strasburger w rozmowie z „Vivą!”.

Ojciec aktora, Edward Karol Strasburger, wywodził się z osiadłych w Polsce niemieckich ewangelików. Matka, Irena z domu Łyżwińska, zmarła, gdy syn miał 21 lat. Dokładnie tak samo — Edward Karol Strasburger — nazywał się jego dziadek, znany profesor. Prezenter nosi te same imiona w odwrotnej kolejności, na drugie ma Edward.

Karol Strasburger zaczynał od nawigacji i inżynierii sanitarnej. Dopiero potem poszedł do szkoły teatralnej

Od „Kolumbów” do „Familiady”

Na ekranie zadebiutował w 1970 roku rolą „Siwego” w „Kolumbach”. Trzy lata później zagrał w „Czarnych chmurach”, a w 1974 roku wcielił się w trenera w młodzieżowym serialu „Karino”. Największą rozpoznawalność przyniósł mu Józef Toliboski, dawna miłość Barbary Niechcic, w ekranizacji powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie” z 1975 roku.

W latach 80. i 90. grał między innymi w „Polskich drogach”, „Wielkim Szu”, „Stanie wewnętrznym” i „Pannach i wdowach”. Później częściej pojawiał się w serialach: „W labiryncie”, „Ekstradycji 2”, „Klanie”, „Pierwszej miłości” i „Magdzie M.”. Mimo że widzowie kojarzą go przede wszystkim z prowadzenia „Familiady”, występuje też na warszawskich scenach — w Teatrze Komedia i Teatrze Bajka.