Ludzie planują zrobić to dla Łatwoganga. Wyjątkowe sceny w Gdańsku
Łatwogang przejechał na rowerze ponad 600 km z Zakopanego do Gdańska, dzięki czemu udało się zebrać aż 12 milionów złotych na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego. Internetowa społeczność nie tylko masowo wpłacała środki, ale także przygotowuje niezapomnianą niespodziankę na mecie trasy.
Trasa przez Polskę i wielka mobilizacja publiczności
Ta akcja nie była zwykłą rowerową wyprawą ani typową internetową zbiórką. Wyruszając z Zakopanego w piątek o godzinie 16:00, Łatwogang niemal bez przerw przemierza trasę o długości około 700 km. Od samego początku celem było dotarcie do Gdańska i zgromadzenie ogromnej sumy potrzebnej na leczenie Maksa.
Transmisję na żywo śledzili internauci przez cały czas trwania akcji. Obserwowali nie tylko pokonywane kilometry, lecz także rosnący licznik wpłat, który puchł z niespotykaną szybkością. W różnych miejscach trasy pojawiały się tłumy kibiców, którzy machali, nagrywali krótkie filmy i przybijali piątki Łatwogangowi. Przypominało to raczej przejazd gwiazdy sportu niż zwykłą internetową transmisję na żywo.

W niedzielny poranek twórca był już w okolicach Torunia, mając za sobą ponad 500 km jazdy z krótkimi przerwami na odpoczynek. Mimo chwilowych przerw w transmisji spowodowanych problemami z zasięgiem widzowie nadal chętnie wracali do streamu, by śledzić postępy zbiórki.
Wszystko kulminowało w niedzielę o godzinie 8:44, kiedy na koncie pojawiła się wymagana kwota 12 mln złotych. Łatwogang nadal był na trasie i nie zwalniał tempa – do mety pozostawało mu około 97 km. Dla wielu oglądających ta akcja już wtedy była historycznym wydarzeniem polskiego internetu.
Wsparcie dla Adasia – nadwyżka szybko rośnie
Po osiągnięciu głównego celu dla Maksa emocje wcale nie opadły. Wręcz przeciwnie, darczyńcy zaczęli wpłacać jeszcze więcej, co sprawiło, że nadwyżka została oficjalnie przekazana na leczenie czteroletniego Adasia, który także bardzo potrzebuje pomocy.
Już niedługo po przekroczeniu 12 milionów licznik nadwyżki osiągnął ponad 2,5 mln złotych, a wpłaty napływały niemal co kilka sekund. W komentarzach pojawiały się apele, aby tak wielka akcja wsparła również Adasia, bo skoro udało się pomóc Maksowi, to teraz trzeba otoczyć troską kolejne dziecko.
Podczas transmisji podkreślano, że wybranie kolejnego beneficjenta nie było łatwe, gdyż potrzebujących jest wielu. Organizatorzy mogli jednak wskazać tylko jedną zbiórkę, która otrzyma nadwyżkę z całej akcji.
„Jest to okropne, że musimy wybierać.”
Te słowa poruszyły wielu widzów. Rodzice Adasia od około trzech lat starają się zebrać środki na kosztowne leczenie, jednak wciąż brakowało im pełnej kwoty. Decyzja o przekierowaniu nadwyżki właśnie dla niego wywołała jeszcze większe emocje.
Cały proces został ustalony wspólnie z mamą Łatwoganga oraz organizacjami Siepomaga i Zrzutka.pl, które odpowiadają za formalności związane ze zbiórkami. Dzięki temu darczyńcy od razu wiedzieli, gdzie trafiają dodatkowe fundusze.
To, co zaczęło się jako pomoc dla jednego dziecka, przerodziło się w ogromny ruch solidarnościowy.
Gdańsk szykuje wyjątkowe powitanie dla Łatwoganga
Im Łatwogang zbliżał się do Gdańska, tym większe emocje panowały w sieci. Już od wielu godzin pod transmisją trwała mobilizacja internetowych kibiców, którzy chcą przygotować serdeczne powitanie dla organizatora akcji. Wszystko wskazuje na to, że w momencie przyjazdu Łatwoganga na miejsce pojawią się naprawdę liczne tłumy.
Planowany przyjazd do Gdańska przewidywany jest około godziny 21:00. Internauci nawołują się nawzajem, by pojawić się osobiście i podziękować Piotrowi za całe zaangażowanie oraz ogrom serca, który włożył w akcję.
W komentarzach da się przeczytać:
„Wszyscy z Gdańska zgotujmy Piotrkowi przywitanie. Ruszamy koło 21. Wszyscy! Należy mu się podziękowanie.”
Wielu od razu deklaruje, że będzie obecnych:
„Podziękujmy Piotrkowi w Gdańsku na żywo, to, co robimy, jest wielkie!”
Nie brakuje także pełnych emocji głosów tych, którzy obserwują trasę od samego startu:
„Brawo Piotruś! Ludzie, ruszmy się i zorganizujmy coś wspaniałego w Gdańsku!”
Internauci planują zabrać transparenty i przygotować głośny doping na ostatnich kilometrach. Inni natomiast chcą po prostu osobiście podziękować Łatwogangowi za jego wysiłek i pomoc udzieloną dzieciom.
Jeszcze zanim Łatwogang dotarł do mety, cała inicjatywa stała się jednym z najgłośniejszych wydarzeń polskiego internetu tego weekendu.