Maja Chwalińska po finale French Open wraca do 25-metrowego mieszkania w Bielsku-Białej

Maja Chwalińska, finalistka tegorocznego French Open, na co dzień mieszka w 25-metrowym mieszkaniu w jednym z bloków w Bielsku-Białej. Informację podał portal Sportowe Fakty WP.

24-latka przeszła w Paryżu drogę, jakiej nie zaliczył wcześniej nikt w historii turnieju — z kwalifikacji aż do meczu o tytuł. W drabince głównej pokonała mistrzynię olimpijską z Paryża Qinwen Zheng, a następnie Elise Mertens, Marię Sakkari, Dianę Parry, Annę Kalinską oraz Dianę Sznajder. W finale uległa Mirrze Andriejewej 3:6, 2:6.

Powód wyboru mieszkania

Sportowy sukces nie szedł dotąd w parze z luksusem poza kortem. W całej zawodowej karierze tenisistka zarobiła nieco ponad 800 tysięcy euro, a większość tej kwoty pochłonęły przeloty i starty w kolejnych turniejach.

Tylko na takie było ją stać, bo dotychczas w zawodowym tenisie zarobiła nieco ponad 800 tysięcy euro, a zdecydowaną większość tych pieniędzy pochłonęły przeloty i udział w kolejnych turniejach — czytamy na portalu Sportowe Fakty WP.

Lokalizacja nie była przypadkowa. Chwalińska niedawno zdała prawo jazdy i na treningi docierała pieszo, dlatego wybrała mieszkanie oddalone o kilkaset metrów od kortów klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, gdzie trenuje.

Co zmienił finał w Paryżu

Za sam awans do finału Roland Garros Polka otrzymała 1,4 mln euro brutto, czyli blisko 6 mln zł. Nawet po opłaceniu podatków zostanie jej do dyspozycji znaczna suma. Sama tenisistka zapowiedziała, że nie planuje wydawać tych pieniędzy na zachcianki.

Pewnie coś sobie kupię, ale szczerze — nie mam jeszcze nic szczególnego. Na pewno będę chciała jeszcze zainwestować w siebie i swój tenis. Podpytam trenera Maćka, jak mogę sobie pomóc, jakiś sprzęt może. Myślę, że to będzie taki priorytet dla mnie na ten moment — powiedziała po finale.