Nowe doniesienia ws. śmierci Litewki. 57-letni kierowca nie chciał opuścić aresztu
23 kwietnia br. doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął 36-letni poseł Lewicy Łukasz Litewka z Sosnowca. Podczas jazdy rowerem ulicą Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej został śmiertelnie potrącony przez samochód marki Mitsubishi Colt prowadzony przez 57-letniego mężczyznę. Kierowca usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Początkowo trafił do aresztu na trzy miesiące, ale sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej zezwolił na jego wyjście po wpłaceniu 40 tys. zł kaucji. Poręczenie majątkowe uiścili najbliżsi podejrzanego, a mężczyzna został objęty dozorem policji i zakazem opuszczania kraju. Prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję, domagając się bezwzględnego aresztu. Dziś, 12 maja, Sąd Okręgowy w Sosnowcu rozpozna ten wniosek.
Dziennikarze programu „Uwagi” na antenie TVN przyjrzenie się sytuacji zatrzymanego kierowcy. Rozmawiali z nim oraz z jego żoną, odkrywając dramatyczną rzeczywistość rodziny pogrążonej w strachu.

Reportaż „Uwagi” o kierowcy podejrzanym o spowodowanie wypadku
Reporter Tomasz Lusawa dotarł do mieszkania rodziny 57-latka, choć dostęp okazał się bardzo utrudniony z powodu ich ekstremalnej ostrożności i nieufności wobec obcych.
„To są bardzo przestraszeni ludzie, którym zawalił się cały świat”
– relacjonował dziennikarz. Żona kierowcy nie wychodzi z domu i zrezygnowała z pracy, a sam mężczyzna stracił zatrudnienie pod wpływem fali hejtu i społecznego potępienia.
Rodzina kierowcy chroni się przed hejtem i społecznym potępieniem
Najbardziej zaskakujące jest to, że podejrzany sam wolał pozostać w areszcie.
„Ten człowiek tak bardzo bał się o swoją rodzinę, o zdrowie najbliższych, że w tym areszcie chciał zostać”
– wyjaśnił Lusawa. Obawy dotyczą przede wszystkim ryzyka śledzenia i ataków ze strony osób wściekłych po tragicznym wypadku. Dziennikarz opisał skromny, zwykły dom rodziny, podkreślając ich serdeczne relacje. Po zakończeniu rozmowy do pokoju weszła teściowa kierowcy, która ze łzami w oczach przełamała początkową rezerwę i błagała o pomoc w obronie zięcia.
„Nasz świat zatrzymał się w dniu tego wypadku”
– podsumowała.
Kierowca woli pozostać w areszcie niż wrócić do domu
Podczas wywiadu 57-latek unikał szczegółów samego zdarzenia, tłumacząc, że jest wyczerpany i nie pamięta momentu kolizji. Część kaucji pochodziła ze spadku po niedawno zmarłych rodzicach. Prokuratura zabezpieczyła mieszkanie podejrzanego krótko po tragedii, co rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, Bartosz Kilian, uzasadnił potrzebą śledztwa.
Kierowca boi się stracić oszczędności życia
Partnerka zmarłego posła, Natalia, udzieliła wzruszającego wywiadu Maciejowi Dopierałe. Dziennikarz nie krył emocji:
„Nie mogłem powstrzymać łez. Ten ból po stracie ukochanej osoby jest namacalny”
. Kobieta zmaga się z falą nieprawdziwych spekulacji medialnych sugerujących jej udział w śmierci Litewki.
„Te parę zdań może przeogromnie dotknąć, razić bliskie osoby”
– zauważył reporter. Nie odniosła się do sprawy kierowcy.
Słowa ukochanej Łukasza Litewki
Śledztwo trwa. Prokuratura ustaliła, że wypadek miał miejsce dokładnie o godz. 13:14 – wtedy podczas rozmowy telefonicznej zanikł głos posła w słuchawce świadka. Litewka był trzeźwy, nie trzymał telefonu w ręce. Czekają na wyniki badań toksykologicznych kierowcy.