Znane w Polsce biuro podróży straciło prawo do działalności z powodu milionowych długów

W najgorszy możliwy sposób rozstrzygnęła się sytuacja jednego z czołowych graczy na polskim rynku turystycznym. Firma, która w 2024 roku zorganizowała wakacje dla ponad 31 tysięcy Polaków, otrzymała natychmiastowy i oficjalny zakaz prowadzenia działalności. To oznacza poważne komplikacje dla klientów i całej branży turystycznej.

Zapis w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki jednoznacznie wskazuje, że biuro Rego-Bis, które przez trzy dekady budowało renomę jako lider wyjazdów na Bałkany, zostało nagle pozbawione możliwości sprzedaży pakietów turystycznych. Decyzja Marszałka Województwa Śląskiego, obowiązująca do 22 stycznia 2029 roku i mająca rygor natychmiastowej wykonalności, postawiła firmę w trudnej sytuacji obronnej.

obrazek

Za tym radykalnym krokiem stoi brak wymaganej prawem gwarancji ubezpieczeniowej oraz narastające kłopoty finansowe, które rzucają cień na los tysięcy zaplanowanych wakacji. Chociaż marka wciąż figuruje w niektórych rejestrach, jej działania jako organizatora turystyki zostały całkowicie ograniczone, a klienci nie mają jasności co do przyszłości swoich wpłat.

Powody finansowego kryzysu firmy

Problemy Rego-Bis to efekt narastającej kuli śnieżnej, która zbierała siłę przez wiele miesięcy. Przełomowym momentem było wygaśnięcie 15-milionowej gwarancji ubezpieczeniowej w UNIQA. Zgodnie z ustawą o imprezach turystycznych każdy organizator musi posiadać zabezpieczenie finansowe na wypadek niewypłacalności.

Gdy ubezpieczyciel odmówił przedłużenia polisy, organ nadzoru skreślił firmę z rejestru organizatorów turystyki. Jak donosi „Rzeczpospolita”, to zaledwie czubek góry lodowej – pod spodem kryją się ogromne długi wobec kontrahentów.

Wysokie zobowiązania wobec partnerów

Jeden z przewoźników lotniczych zgłosił wobec katowickiego biura żądanie zapłaty ponad miliona złotych kar za odwołane czartery z poprzedniego sezonu. To jednak nie koniec – sieć agentów turystycznych od dawna nie otrzymuje należnych prowizji, sięgających nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych na podmiot.

Dodatkowo animatorzy i rezydenci, mimo zakończenia współpracy w ubiegłym roku, nadal czekają na zaległe wynagrodzenia. Niepokojące są dane Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, do którego operator nie wpłacał składek przez cztery miesiące. W tych okolicznościach zarząd przeszedł w „tryb awaryjny”, co dla obserwatorów oznacza powolne wycofywanie się z rynku. Firma legalnie może nadal oferować pojedyncze usługi, jak noclegi bez transportu, choć jej główny model biznesowy załamał się.

Co z pieniędzmi klientów i Turystycznym Funduszem Gwarancyjnym?

Dla osób z rezerwacjami na sezon 2026 najważniejsze są kwestie bezpieczeństwa wpłat. W polskim prawie działa drugi filar ochrony – Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, odpowiedzialny za zwrot pieniędzy w przypadku niewypłacalności organizatora.

Problem w tym, że zakaz działalności nałożony przez Marszałka nie równa się formalnemu ogłoszeniu niewypłacalności. Dopóki biuro nie przyzna się do braku środków, mechanizm funduszu nie uruchamia się automatycznie. Klienci znajdują się w próżni prawnej: mają wykupioną wycieczkę, której firma nie zrealizuje, ale nie mogą jeszcze skorzystać z ochrony funduszu.

Wskazówki dla klientów i próby ratowania sytuacji

Sytuacja jest dynamiczna, wymaga od klientów ostrożności. Eksperci radzą, by organizator bez ważnej gwarancji nie przyjmował nowych wpłat na imprezy turystyczne. Jeśli umowa zawarta była przy obowiązującej polisie, środki powinny być chronione.

Rego-Bis próbuje przekształcić model sprzedaży, działając jako pośrednik oferujący same noclegi (wyjazdy z dojazdem własnym). Dla klientów pełnych pakietów „all inclusive” z przelotem to jednak naruszenie umowy. Przysługuje im prawo do odstąpienia i żądania zwrotu, choć ze względu na finanse firmy proces może być długi i trudny.

Zakaz działalności na trzy lata

Nakaz zaprzestania działalności to jedna z najsurowszych sankcji w polskim prawie turystycznym – kompletny zakaz powrotu do roli organizatora na 36 miesięcy.

Firma z 30-letnim doświadczeniem, kojarzona z tanimi wyjazdami do Albanii, Bułgarii czy Czarnogóry, nie będzie mogła tworzyć własnych ofert co najmniej do 2029 roku. Eksperci branżowi wskazują, że taki zakaz zwykle kończy się zamknięciem firmy lub przejęciem – o ile długi nie okażą się zbyt duże.

Jak uniknąć problemów z biurami podróży?

Klienci powinni przed wpłatą zaliczki sprawdzać organizatorów w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki. Rejestr pozwala zweryfikować status, aktualność i wysokość gwarancji ubezpieczeniowej, chroniąc przed podobnymi sytuacjami.