Posłanka KO Małgorzata Pępek czekała na badanie trzy tygodnie zamiast dwóch lat

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek skorzystała ze specjalistycznego badania w jednym z żywieckich szpitali poza kolejnością — ustalił portal Zero.pl. Polityczka czekała trzy tygodnie, choć w normalnym trybie pacjenci oczekują na to świadczenie od półtora roku do nawet dwóch lat. Placówka uznała, że nie rozliczy wizyty z NFZ.

Pępek kieruje strukturami KO w powiecie żywieckim w województwie śląskim, a mandat poselski sprawuje od 2011 roku. Według Zero.pl zgłosiła się do szpitala, by poddać się badaniu, a termin uzyskała dzięki znajomości z osobą zatrudnioną na oddziale i należącą do tej samej partii.

Szpital dostrzegł, że pacjentka ominęła listę oczekujących, i skierował do jej biura poselskiego pismo. Wskazano w nim, że „zgodnie z zasadą równego traktowania i dostępu do świadczeń zdrowotnych, każdy pacjent powinien zostać zarejestrowany i przebadany zgodnie z kolejką oczekujących”. Placówka zaznaczyła, że lekarz może w drodze wyjątku przyspieszyć badanie, ale w tym przypadku takiego uzasadnienia nie było.

Sama posłanka tłumaczyła okoliczności w rozmowie z portalem.

— Zostałam zapisana przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu — powiedziała Małgorzata Pępek.

Dodała, że dowiedziała się jedynie o zwolnionym miejscu w kolejce. Pismo z lecznicy zignorowała, argumentując, że „płaci składki na NFZ i badanie jej się należało”.

Spór z dyrekcją szpitala

Po tej sytuacji relacje posłanki z placówką się zaostrzyły.

— Zaczęła zasypywać władze szpitala szeregiem pism z pytaniami. Paraliżowała pracę, ewidentnie chciała się zemścić — przekazała Zero.pl osoba znająca kulisy sprawy.

Wcześniej w interpelacjach Pępek apelowała o dodatkowe środki dla żywieckiego szpitala, wskazując na jego trudną sytuację finansową, i chwaliła personel. Później ton się zmienił. W czerwcu 2025 roku pytała ministra zdrowia, czy przygląda się działaniom dyrekcji, zaznaczając, że problemy lecznicy wynikają ze złego zarządzania. W innej interpelacji podnosiła, że szpital „niesłusznie krytykuje NFZ”, i apelowała o kontrolę jego przejrzystości finansowej.

Sprawa Warszawskiego Szpitala Południowego

Ustalenia dotyczące Żywca pojawiły się po aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym. Według Zero.pl 28-letni lekarz bez specjalizacji i radny dzielnicowy KO Dawid Kacprzyk, koordynując pracę SOR, zarobił ponad 1,5 miliona złotych. Po publikacjach zrzekł się mandatu, a ratusz wprowadził kontrolę zakończoną powołaniem nowego zarządu. Portal opisał też funkcjonującą tam szybką ścieżkę dla polityków KO i ich bliskich oraz tzw. salonik VIP z kanapami i telewizorem.