Mer Lwowa Andrij Sadowy odpowiada Jarosławowi Kaczyńskiemu ws. konferencji i sporu z polską firmą

Mer Lwowa zaprzecza udziałowi w konferencji w Gdańsku

Andrij Sadowy, mer Lwowa, odniósł się do zarzutów Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który nazwał go „banderowcem” i twierdził, że uczestniczy w konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Sadowy wyjaśnił na swoich profilach społecznościowych, że w czasie trwania wydarzenia przebywa w Düsseldorfie i nie bierze udziału w konferencji. Spór o obecność mera Lwowa na tej konferencji wywołał szerokie zainteresowanie, ponieważ Kaczyński zasugerował, że udział Sadowego byłby sygnałem politycznym ze strony Ukrainy wobec Polski.

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maciej Wewiór, potwierdził, że Sadowy nie został zaproszony na główną konferencję URC26 i że zorganizował odrębne wydarzenie niezwiązane z oficjalną częścią gdańskiego spotkania.

– Zorganizował własne, całkowicie odrębne wydarzenie, które nie ma nic wspólnego z URC26 – stwierdził Maciej Wewiór.

Spór dotyczący polskiej firmy Control Process i kontraktu we Lwowie

Mer Lwowa odniósł się również do zarzutów dotyczących polskiej firmy Control Process i nierozliczonego kontraktu na budowę zakładu przetwarzania odpadów. Według wypowiedzi Sadowego problem nie dotyczy odmowy zapłaty za wykonane prace, lecz niespełnienia warunków umowy przez wykonawcę, który nie dokończył inwestycji. Miasto miało odstąpić od umowy z tego powodu.

– Jarosław Kaczyński twierdzi, że Lwów, a właściwie ja sam, nie rozliczyłem się z polską firmą. Chodzi o wykonawcę, który ostatecznie nie wybudował zakładu przetwarzania odpadów. To właśnie z powodu niewywiązania się z zobowiązań miasto było zmuszone do odstąpienia od umowy – napisał Sadowy.

Mer podał, że polska firma miała otrzymać ponad 30 mln euro (około 128 mln zł) za wykonane prace, a miasto nie zapłaciło jedynie za zadania niezrealizowane.

– Lwów nie zapłacił za prace, które nie zostały wykonane. Nie ma w tym nic zaskakującego — tak właśnie działają umowy. Dlatego chyba czas zwrócić się do sądu z takimi bezpodstawnymi oskarżeniami – dodał Sadowy.

Na zakończenie podziękował polskim partnerom, którzy mimo napięć politycznych wspierają Ukrainę i Lwów.

– Niemniej jednak dziękuję wszystkim polskim przyjaciołom, którzy pomimo politycznego szumu nadal wspierają Ukrainę i Lwów – powiedział mer.

Jarosław Kaczyński o „banderowcu” i ocena działań władz Lwowa

Jarosław Kaczyński podczas czwartkowej konferencji oświadczył, że zamierza zwrócić Order Jarosława Mądrego przyznany mu przez Ukrainę. W trakcie wywiadu skrytykował Andrija Sadowego, określając go jako „oczywistego banderowca” oraz zarzucił, że nie zapłacił polskiej firmie za wykonane prace. Dodał, że obecność mera Lwowa na konferencji ma być demonstracją stosunków ukraińsko-polskich.

– Na tej konferencji jest mer Lwowa. Już niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to do tego człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonane już prace – mówił Kaczyński.

– Sama obecność Andrija Sadowego jest demonstracją ze strony Ukrainy, jak to mają relacje z Polską wyglądać. Nie warto mieć złudzeń – dodał prezes PiS.

Stanowisko MSZ i kontekst prawny sporu

Rzecznik MSZ Maciej Wewiór potępił działania władz Lwowa wobec polskiej firmy i uznał ignorowanie ustaleń międzynarodowego arbitrażu za niedopuszczalne. Według informacji Business Insidera Control Process wygrała postępowania w arbitrażu, jednak władze Lwowa zerwały kontrakt, nie wypłaciły należności oraz zajęły gwarancję bankową, co zostało uznane przez sąd za bezprawne. Mimo orzeczeń sądowych miasto nie zmienia stanowiska.

– Potępiamy działania władz Lwowa wobec polskiej firmy, a ignorowanie ustaleń międzynarodowego arbitrażu uznajemy za niedopuszczalne – napisał Wewiór.

Spór, początkowo dotyczący kwestii finansowych i realizacji kontraktu, przerodził się w szeroką polemikę polityczną, obejmującą ostre słowa prezesa PiS i odpowiedź mera Lwowa, który zapowiedział rozważenie skierowania sprawy na drogę sądową.