Nawrocki skierował podatek od zysków koncernów paliwowych do TK. Tusk mówi o 4 mld zł mniej dla kierowców
Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej, ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży paliw ciekłych w okresie od marca do grudnia 2026 roku. Donald Tusk podczas wtorkowej konferencji przed posiedzeniem Rady Ministrów ocenił tę decyzję jako uderzenie w kierowców i wyliczył, że budżet może stracić około 4 mld zł.
Premier zarzuca otoczeniu prezydenta wprowadzanie w błąd
Szef rządu odniósł się do sprawy na początku wystąpienia i od razu przeszedł do ataku na współpracowników prezydenta.
Sprawa, która budzi emocje i powiem szczerze, bardzo mnie uderzyła, to zalew kłamstw, które płyną z okolic prezydenta Nawrockiego w sprawie cen paliw — powiedział Donald Tusk.
Premier przypomniał, że po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie rząd uruchomił pakiet Ceny Paliwa Niżej (CPN), który obowiązywał do końca czerwca i miał łagodzić skutki podwyżek na stacjach. Utrzymanie takich rozwiązań wymaga jednak pieniędzy — a te, jak tłumaczył Tusk, można wziąć albo z kieszeni podatników, albo z opodatkowania nadzwyczajnych zysków firm paliwowych w okresach gwałtownych skoków cen ropy.
Chciałbym państwu uświadomić, że to, co zrobił prezydent, a więc zablokował ustawę, która pozwoliłaby nam ponownie skorzystać z tego mechanizmu, a więc opodatkować od nadzwyczajnych zysków koncerny paliwowe, to cios wymierzony we wszystkich polskich kierowców — stwierdził premier.
Cztery miliardy złotych i spór o źródło finansowania
Z wyliczeń przedstawionych przez premiera wynika, że skierowanie ustawy do TK oznacza dla budżetu brak wpływów rzędu 4 mld zł. Tusk zapowiedział, że rząd rozmawia o ponownym uruchomieniu osłon dla kierowców, gdyby sytuacja na rynkach światowych znów się pogorszyła, ale zastrzegł, że bez zabezpieczonych środków takie działania pozostają na papierze. Dodał też, że danina miała objąć nie tylko polskie spółki, lecz również zagraniczne podmioty handlujące paliwami nad Wisłą.
Mamy co najmniej 4 mld zł mniej, żeby ulżyć polskim kierowcom i to jest absolutnie skandal. A wszystkie te wygibasy, jakie robią prezydenccy ministrowie za zapewne złe rady, proszę traktować jako zwykłe kłamstwo — powiedział.
Rząd utrzymuje, że wpływy z podatku miały sfinansować dopłaty do paliw, a nie powiększyć obciążenia podatników.
Ustawa zamrożona do czasu wyroku Trybunału
Kontrola prewencyjna oznacza, że przepisy nie zostały podpisane i nie wejdą w życie, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie zakończy postępowania. Uchwalona wcześniej przez parlament ustawa zakładała opodatkowanie zysków koncernów paliwowych, które — zgodnie z uzasadnieniem Rady Ministrów — mogły powstać przy gwałtownych wzrostach notowań ropy. Pieniądze z daniny miały zasilić mechanizmy ograniczające skutki podwyżek dla kierowców, bez obciążania budżetu państwa.
Zamrożenie ustawy zatrzymało cały ten mechanizm, a spór podatkowy stał się kolejnym punktem zapalnym między Pałacem Prezydenckim a rządem.