Śledztwo w sprawie fałszywego alarmu u matki prezydenta. Nowe informacje o sprawcy
Prokuratura i policja prowadzą intensywne działania, aby ustalić tożsamość osoby odpowiedzialnej za fałszywy alarm w mieszkaniu matki prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Jak informuje „Rzeczpospolita”, sprawca miał działać w sposób przemyślany i korzystać z zaawansowanych narzędzi technologicznych, które utrudniały identyfikację jego tożsamości.
Fałszywe zgłoszenie uruchomiło służby ratunkowe
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku dotyczy wydarzeń, które bezpodstawnie zaangażowały służby ratunkowe. Zgłoszenie wpłynęło za pośrednictwem aplikacji „Alarm 112” i początkowo informowało o pożarze zagrażającym życiu osób przebywających w mieszkaniu. Gdy nie wywołało to natychmiastowej reakcji dyspozytorów, po kilkunastu minutach pojawił się drugi, bardziej dramatyczny komunikat o dziecku bez oznak życia.
Dopiero ten ostatni alarm spowodował wysłanie na miejsce straży pożarnej, policji oraz zespołów ratownictwa medycznego. Postępowanie wszczęto 25 maja 2026 roku.

„Z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że w dniu 23 maja 2026 r. nieustalona osoba, za pośrednictwem aplikacji „Alarm 112”, z ustalonego numeru telefonu dokonała zgłoszenia o rzekomo zaistniałym pożarze, a następnie o zagrożeniu życia małoletniego w mieszkaniu w budynku wielorodzinnym w Gdańsku.” – podała Okręgowa Prokuratura w Gdańsku.
Sprawca korzystał z narzędzi utrudniających identyfikację
Nieoficjalnie wiadomo, że autor fałszywego zgłoszenia mógł korzystać z techniki trasowania cebulowego, znanej jako onion routing. Polega ona na wielopoziomowym szyfrowaniu i przekierowywaniu ruchu internetowego przez liczne serwery pośredniczące, co znacząco utrudnia ustalenie rzeczywistego adresu IP nadawcy. Wykorzystanie takiego narzędzia sugeruje wysokie kompetencje technologiczne oraz próbę ukrycia swojej tożsamości.
Dla organów ścigania stanowi to jedno z największych wyzwań w ustaleniu faktycznej lokalizacji nadawcy fałszywego alarmu.
Służby mogły być obserwowane w czasie rzeczywistym
Według dziennikarzy „Rzeczpospolitej” istotny jest fakt, że moment nadania drugiego, bardziej dramatycznego zgłoszenia zbiegł się z brakiem oczekiwanej reakcji na pierwszą wiadomość. Może to sugerować, że sprawca śledził sytuację na bieżąco i dostosowywał swoje działania. Taka okoliczność może wskazywać na dobrą znajomość terenu lub dostęp do policyjnego nasłuchu radiowego.
Śledczy biorą również pod uwagę hipotezę, że sprawca mógł obserwować budynek oraz działania ratowników z bliska. Funkcjonariusze zabezpieczyli nagrania z miejskiego monitoringu w okolicy, które mają pomóc zweryfikować te przypuszczenia.
Postępy w śledztwie
Pomimo zastosowania przez sprawcę zaawansowanych metod ukrywania tożsamości, śledczym udało się poczynić istotne postępy. Prokurator Mariusz Duszyński, rzecznik gdańskiej prokuratury, potwierdził, że trwa intensywne ustalanie personaliów autora wiadomości.
Funkcjonariusze rozpoznali numer telefonu, z którego przez aplikację „Alarm 112” kontaktowano się z numerem alarmowym, a także ustalili dane osobowe osoby, do której przypisana była karta SIM. Obecnie działania koncentrują się na odnalezieniu właściciela numeru oraz wyjaśnieniu, czy rzeczywiście brał udział w wysłaniu fałszywych zgłoszeń, czy też ktoś bezprawnie wykorzystał jego dane.